środa, 15 kwietnia 2015

10 na 10. Skala Apgar- jak ją rozumieć?

"Urodziła pani śliczne, zdrowe dziecko. Dostało 10 punktów w skali Apgar".  Na takie słowa czeka każda mama. Ale musisz pamiętać, że dziesiątka w skali Apgar oznacza, że organizm noworodka wykonuje podstawowe funkcje życiowe, ale niestety, nie gwarantuje, że w przyszłości twój syn czy córka będą się idealnie rozwijać.

Skala Apgar służy do oceny stanu zdrowia noworodka po porodzie. Oceny dokonuje się w pierwszej, trzeciej, piątej i dziesiątej minucie życia dziecka. Oceniane jest zabarwienie skóry, napięcie mięśniowe, częstość tętna i oddechów oraz obecność i jakość odruchów noworodkowych. Za każdy z tych parametrów dziecko może dostać dwa punkty, a więc maksymalna ich liczba to dziesięć punktów w skali Apgar.

Po raz pierwszy stan zdrowia noworodka w skali Apgar ocenia się w pierwszej minucie po urodzeniu, gdy dziecko leży na brzuchu matki. Nazwa skali pochodzi od nazwiska Virginii Apgar, pediatry.

Co ocenia skala Apgar?
Skala Apgar ocenia zdrowie dziecka w pięciu obszarach:

*oddychanie,
*czynności serca,
*zabarwienie skóry,
*napięcie mięśni,
*odruchy.


Za każdy obszar dziecko może otrzymać 0, 1 lub 2 punkty. Dziesięć punktów to wynik doskonały - większość zupełnie zdrowych noworodków dostaje od 7 do 9 punktów. Dzieci, które otrzymują od 4 do 6 punktów w skali Apgar, wymagają pomocy. Gdy dziecko dostaje od zera do trzech punktów, to jego stan jest ciężki i konieczne jest wspomaganie jego oddychania i pracy serca. Stan dziecka poprawia się często z minuty na minutę, ważna jest więc nie tyle liczba zdobytych punktów, ale tempo zmian.




Za co przyznawane są noworodkowi punkty Apgar?
*za oddychanie
-za prawidłowe oddychanie noworodek dostaje 2 punkty w skali Apgar; gdy dziecko oddycha słabo i nieregularnie otrzymuje 1 punkt. W takiej sytuacji dziecku podaje się tlen do chwili wyrównania oddechu. Gdy noworodek ma trudności ze złapaniem pierwszego oddechu, sinieje - lekarze natychmiast rozpoczynają sztuczne oddychanie, by zapobiec niedotlenieniu mózgu. Dziecko nie otrzymuje wtedy punktów.
*za serce
-jeżeli tętno noworodka przekracza 100 na minutę, dziecko otrzymuje 2 punkty w skali Apgar, jeśli jest poniżej 100 - tylko 1 punkt; gdy dziecko rodzi się bez wyczuwalnego tętna, trzeba prowadzić masaż serca i sztuczne oddychanie, a punkty przyznaje się dopiero w chwili podjęcia przez serce pracy.
*za skórę
-jeśli ciało dziecka jest różowe, noworodek otrzymuje 2 punkty; 1 punkt, jeżeli nóżki lub ręce są sine, brak punktów, jeżeli sine jest całe ciało.
*za napięcie mięśni
-dwa punkty otrzymuje dziecko za prawidłowo napięte mięśnie (kończyny stawiają niewielki opór przy próbie prostowania mięśnie) i prawidłowe ruchy kończyn, bo to oznacza, że w chwili badania centralny układ nerwowy, który zawiaduje napięciem mięśni, działa prawidłowo; jeśli natomiast napięcie jest bardzo niskie, a mięśnie są wiotkie - noworodek nie otrzymuje punktów.
*za odruchy
-jeśli noworodek kicha i kaszle po wprowadzeniu cewnika do nosa, to oznacza, że ma w pełni prawidłowe odruchy obronne i dostaje dwa punkty w skali Apgar; jeśli dziecko na cewnik odpowiada jedynie grymasem - otrzymuje jeden punkt; jeśli na cewnik w ogóle nie reaguje - nie otrzymuje żadnego punktu.


Mama Zła Rada życzy Wam samych dziesiątek!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

A na imię miałaś właśnie...Jak nazwać dziecko, nie ośmieszając jego (ani siebie)

Drodzy Rodzice!

Czy Wy także słyszycie czasem imiona tak dziwne/śmieszne/ niepoważne, że chce Wam się zapytać urzędnika USC, na jakiej podstawie zgodził się na rejestrację dziecka z danym imieniem? Bo mnie tak. Zwłaszcza od czasu, gdy pani naczelnik USC w moim mieście nie zgodziła się, byśmy z mężem nadali córce na drugie imię Inka. Jaki był powód odmowy? Otóż, według pani naczelnik oraz- podobno- Rady Języka Polskiego, nie powinno się nadawać zdrobnień imion. Co zaproponowała nam urzędniczka w zamian za Inkę? Uwaga, uwaga. Ingeborgę, Paulinę, Ingę, ewentualnie Ingrid. Nie, dzięki.
Jakie imię zatem jest zgodne z polskim prawem? Kiedy urzędnik ma prawo odmówić rejestracji dziecka z wybranym przez rodziców imieniem?
Otóż w kilku wypadkach:
- kiedy imię jest ośmieszające lub nieprzyzwoite,
- jeśli jest to forma zdrobniała lub 
-kiedy imię nie pozwala na identyfikację płci. 
Od decyzji urzędnika Stanu Cywilnego można się odwołać u wojewody. Jeśli i on będzie przeciwny, należy zwrócić się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a dalej do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

O czym jeszcze warto pamiętać, zastanawiając się nad imieniem dla Malucha?
Rodzice-Polacy powinni nadawać dzieciom imiona w postaci przyswojonej przez polszczyznę, dlatego Piotr, a nie Peter. Inaczej, kiedy jeden z rodziców jest obcokrajowcem – wtedy zwykle nie ma problemów z zarejestrowaniem dziecka pod obcobrzmiącym imieniem (czyż nie jest to forma dyskryminacji?).


W przypadku imion o wielorakiej pisowni, takich jak Max czy Alex, urzędnicy doradzają jednak spolszczoną wersję – bez x. Jednak w momencie, gdy imię jest unikatowe, nie nadawane często (np. Jessika zamiast Dżesika), Komisja zwykle przystaje na obcą pisownię.

A co z imionami zdrobniałymi? Tu także bywa różnie. Radek, Maja czy Kuba są popularne, z kolei Majka lub Nika już nie. Nasza Inka nie przeszłą próby. 
Ponadto, według polskiego prawa nie można dziecku nadać imienia pochodzącego od wyrazu pospolitego czy nazwy geograficznej. Dlatego nie spotykamy na polskich ulicach Truskawki czy Pragi. Ale Jagodę i Kalinę już tak. Dlaczego? Imiona są mocno utrwalone w polskiej tradycji i dlatego robi się dla nich wyjątek. Pamiętajcie także, iż nie otrzymacie zgody na nadanie imienia żeńskiego chłopcu, a dziewczynce męskiego, jedynym wyjątkiem jest tu imię Maria, które wg tradycji można nadać na drugie chłopcu, np. Jan Maria.

Tak na koniec, od samej siebie, dodam, że najważniejsze, to nie dajcie się zwariować. My od początku wiedzieliśmy, że będziemy mieć Zosię i koniec, kropka. Nie raz słyszeliśmy, ze teraz to takie modne, może jakoś inaczej nazwiemy. Bardziej oryginalnie. A figę! Chcieliśmy Zośkę, to mamy. I nie obchodzi nas, czy w przedszkolu będą trzy inne Zosie w grupie. Bo nasza jest jedyna i niepowtarzalna. Tak jak każde dziecko. 

Pozdrawiamy i życzymy miłej zabawy z wyborem imienia wszystkim ciężarówkom :)

piątek, 10 kwietnia 2015

By włos Ci z głowy nie spadł. Wywiad z fryzjerką, Justyną Enskajt

W tym tygodniu przygotowałam dla Was wywiad z Justyną Enskajt, fryzjerką. Obalamy mity, przedstawiamy fakty dotyczące dbania o fryzurę w ciąży i okresie karmienia piersią.

MZR: Justyno, jak Polki dbają o włosy w czasie ciąży? Czy często chodzą do fryzjera, czy też raczej go unikają?
Justyna Enskajt: Tak, coraz częściej kobiety w ciąży dbają o swój wizerunek , jednak najczęściej korzystają z usług w ostatnich dniach ciąży ponieważ gdy na świat przyjdzie maleństwo nie będzie już czasu na nic.
MZR: Jakich zabiegów nie wolno robić w czasie ciąży i karmienia piersią i dlaczego?
J.E.: Trwałego prostowania, trwałej ondulacji oraz innych zabiegów chemicznych.
MZR: Jakie zabiegi fryzjerskie są bezpieczne w czasie ciąży i karmienia piersią?
J.E.: Wszystkie zabiegi nawilżające , farbowanie farbami bez amoniaku.


MZR: Czy to prawda, że:

- w czasie ciąży włosy są mocniejsze?
J.E.: Tak, szczególnie w drugim trymestrze ciąży kiedy hormony się ustabilizują.
- kobieta w ciąży powinna myć włosy najwyżej raz w tygodniu?
J.E.: Najlepiej myć włosy wtedy, kiedy jest potrzeba. 
-przyszła mama powinna regularnie podcinać włosy? 
J.E.: Tak,  to zależy komu w jakim czasie się rozdwajają końcówki jednym co kilka tygodni innym co kilka miesięcy.
- środki do stylizacji włosów są całkowicie bezpieczne dla ciężarnej?
J.E.: Tak , chyba że wystąpi jakieś uczulenie.
-przez 9 miesięcy nie wolno farbować włosów?
J.E.:  Nie stwierdzono tego w żadnych badaniach, że farbowanie włosów ma jakiś nie korzystny wpływ na dziecko. Lekarze zalecają dopiero po skończeniu pierwszego trymestru na taki zabieg, ja także tak uważam.
- by włosy były piękne w ciąży i okresie karmienia piersią, mama powinna łykać witaminy?
J.E.: Jeżeli lekarz na to pozwoli , za dużo witamin także ma zły wpływ na włosy.
-w ciąży można bezpiecznie korzystać z zabiegów w salonie fryzjerskim?
J.E.: Tak, jak najbardziej. 
- łysienie poporodowe dotyka tylko niektóre kobiety?
J.E.: Większości przypadków dotyka wszystkie kobiety ok 3 miesiąca. Natomiast u kobiet karmiących piersią może się ten okres wydłużyć  do 9 miesiąca po porodzie.
-ciąża sprawia, że włosów jest więcej?
J.E.: Tak, można to odczuć w drugim trymestrze ciąży.
- włosy w czasie ciąży rosną w nowych miejscach?
J.E.: Zdarza się, że włosy zaczynają rosnąć w dziwnych miejscach np. na twarzy, brzuchu.
- włosy w ciąży i okresie karmienia piersią mogą się bardziej przetłuszczać?
J.E.: Tak,może się tak zdarzyć w pierwszym trymestrze ciąży.
- nie wolno używać szamponu przeciwłupieżowego, gdy jest się w ciąży lub karmi się piersią, bo środki przeciwgrzybiczne przenikają do krwi i mleka matki?
J.E.: Tak lepiej jest unikać szamponów przeciwgrzybicznych, mogą przeniknąć do łona matki.
MZR: Jakie są Twoje rady dotyczące pielęgnacji włosów dla kobiet w ciąży i karmiących piersią?
J.E.: Maseczka nawilżająca najlepiej profesjonalna , nałożyć na świeżo umyte włosy ,owinąć ciepłym ręcznikiem . Wszelkie zabiegi nawilżające i  regularne strzyżenie w salonie fryzjerskim .

Dziękuję za rozmowę :)

dziękuję :) pozdrawiam Justyna :)

środa, 8 kwietnia 2015

Fizjologiczny, naturalny, cesarka. Rodzaje porodów

Na ile sposobów można "dostarczyć" Malucha na ten świat? Na pewno nie raz słyszeliście określenia: poród fizjologiczny albo naturalny. Cesarka, poród zabiegowy. Dziś odkryjemy, co oznaczają te terminy. 

Poród naturalny czy też inaczej- fizjologiczny,  to taki, który przebiega pod wpływem czynności skurczowej macicy matki i hormonów produkowanych przez jej organizm. Termin ten oznacza, że w czasie porodu nie było żadnych interwencji farmakologicznych i medycznych, do których zalicza się: podanie oksytocyny - hormonu wywołującego poród, podanie znieczulenia, zastosowanie kleszczy, próżnociągu lub cesarskie cięcie. Poród naturalny odbywa się między 37. a 42. tygodniem ciąży, a dziecko jest w położeniu główkowym. Ten rodzaj porodu ma wiele zalet, jednak część kobiet obawia się bólu porodowego i wybiera znieczulenie zewnątrzoponowe.

Zalety porodu naturalnego
1. Poród siłami natury jest zarówno dla matki, jak i dziecka rozwiązaniem najbezpieczniejszym. Każda kobieta jest inna, więc trudno przewidzieć, w jaki sposób jej organizm zareaguje na podanie niektórych leków, w tym środków znieczulających i czy w wyniku tego nie dojdzie do zaburzenia fizjologicznego przebiegu porodu lub wstrzymania akcji porodowej. Obecnie ryzyko powikłań i komplikacji, których przyczyną jest podane znieczulenie, jest znacznie mniejsze niż kiedyś, ze względu na wprowadzenie bezpieczniejszych środków znieczulających. Warto pamiętać, że w niektórych przypadkach podanie znieczulenia nie jest kwestią wyboru, ale konieczności. Ma to miejsce, gdy bóle porodowe są na tyle silne, że uniemożliwiają współpracę z personelem medycznym i utrudniają poród. W tej sytuacji znieczulenie jest dobrym rozwiązaniem. Niekiedy też przebieg porodu lub pojawienie się nieprawidłowości decyduje o tym, że kobieta, która pragnęła rodzić naturalnie, musi poddać się cesarskiemu cięciu. W każdym przypadku charakter porodu powinien być dostosowany do indywidualnej sytuacji.
2. Poród fizjologiczny pozwala także na bliższą więź z dzieckiem - od razu po porodzie maluch jest kładziony kobiecie na brzuchu lub na piersiach, a tata może przeciąć pępowinę. Poza tym, bezpośrednio po ocenie stanu dziecka i zszyciu krocza, maluszek jest przystawiany do piersi, dzięki czemu także laktacja jest od razu silniej pobudzana. U kobiet po cięciu wymagany jest 2-godzinny okres obserwacji po zabiegu, w czasie którego mama nie może przebywać z dzieckiem, nie może go też przystawić do piersi, co powoduje, że walka o laktację jest trudniejsza. A wiadomo przecież, że mleko mamy jest najlepszym pokarmem dla maluszka - zawiera bowiem liczne przeciwciała, które zapewniają maluchowi odporność.
3. Także maluszek, kiedy przechodzi przez kanał rodny kobiety, czuje się lepiej niż przy „wyjmowaniu go z brzucha” mamy. Przeciskając się przez kanał rodny dochodzi do wyciśnięcia z płuc maluszka wód płodowych, poza tym nie ma tak gwałtownej zmiany środowiska, do którego maluch przywykł.

Pamiętajcie!!! Poród naturalny nie musi kojarzyć się kobiecie z bólem i cierpieniem. Jeśli jest prawidłowo prowadzony, to stwarza zdecydowanie mniejsze zagrożenie zarówno dla matki, jak i dla dziecka - przecież cięcie cesarskie to, tak naprawdę, zwykła operacja, która zawsze niesie za sobą ryzyko. Warto zatem zaufać naturze, a cięcie cesarskie pozostawić kobietom, które go naprawdę potrzebują. 


Zupełnie inaczej sprawy się mają, jeśli konieczny jest poród zabiegowy.
O porodach zabiegowych mówimy, kiedy sama natura nie wystarcza, aby urodzić dziecko. Jeśli pojawiają się jakieś komplikacje, wtedy wkracza medycyna. Czasem o porodzie zabiegowym lekarz decyduje o wiele wcześniej (cesarskie cięcie), nieraz jednak ingerencja jest decyzją podejmowaną w trakcie porodu i ma na celu ratowanie życia.
Cesarskie cięcie
Jest najbezpieczniejszym z porodów zabiegowych. Cesarskie cięcie to operacja polegająca na wydobyciu dziecka i łożyska poprzez nacięcie przedniej ściany powłok brzusznych i macicy. Ten typ porodu wymaga następnie rehabilitacji, pobyt w szpitalu jest przedłużony, a kobieta po powrocie do domu powinna bardziej się oszczędzać (aż rana dobrze się zagoi). Czasem w miejscu blizny może pojawić się brak czucia (zwłaszcza, jeśli cesarka była wykonywana kilka razy). 
Poród kleszczowy
Kleszczy używa się, aby szybko wydobyć główkę dziecka na świat (gdy nie jest już możliwe wydobycie dziecka za pomocą cięcia cesarskiego). Narzędzie to dwie duże łyżki, które kształtem dopasowane są do główki dziecka oraz krzywizn kanału rodnego. Doświadczony lekarz pociąga – w czasie skurczu – rękojeść kleszczy i prowadzi główkę jak podczas porodu fizjologicznego. Po urodzeniu główki kleszcze są zdejmowane. Negatywnym efektem ich użycia mogą być otarcia naskórka głowy.
Próżniociąg położniczy
Ma cel identyczny jak kleszcze. Jako metoda rozwiązywania porodu pojawił się próżniociąg dopiero w połowie XX wieku (kleszcze stosowano już w wieku XVI; był to pilnie strzeżony wynalazek rodziny Chamberlain; dopiero w XVIII wieku zaczęto go stosować na szerszą skalę). Urządzenie zakończone jest specjalną przyssawką, która – przytknięta do główki dziecka – wytwarza próżnię. W miejscu zamocowania przyssawki najczęściej pojawia się krótkotrwały obrzęk.

Drodzy Rodzice!
Życzę Wam, aby poród był dla Was jak najlepszym przeżyciem i- jeśli to możliwe- odbył się siłami natury. Wbrew pozorom, oznacza on mniej stresu i bólu niż mogą (choć wcale nie muszą) nieść ze sobą porody zabiegowe. Jeżeli jednak będzie to niemożliwe, pamiętajcie, ze najważniejszy jest Maluch i Mama. I zróbcie wszystko, by ten czas był dla tej dwójki jak najlepszy.

Pozdrawiam,

MZR

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Zajączek, Mikołaj i spółka, czyli jakie prezenty są najlepsze dla dzieci

Żyjemy w świecie rządzonym przez specjalistów od reklamy. To fakt. Grupka speców od reklamowania produktów kreuje nasze pragnienia i potrzeby. Ta grupka osób wymyśla, co mamy chcieć kupić. Co mamy uznać za potrzebne i niezbędne. Mało tego! Jedni z najlepszych konsumentów, jakimi naprawdę łatwo manipulować, są rodzice."Twoje dziecko tego potrzebuje", "Dzięki produktowi X rozwój Twojego dziecka będzie szybszy", "Twoje dziecko kupiłoby X" (prawie jak kot kupujący whiskas). 
Ale... Czego tak naprawdę potrzebuje Twoje dziecko? Czy jest to najnowsza zabawka interaktywna znanej firmy? Czy jest to smartfon ze wszystkimi bajerami? A może ten odlotowy rowerek, z niesamowitym systemem hamowania?

Błąd, błąd, błąd. Drogi Rodzicu, jedyne, czego Twoje dziecko NAPRAWDĘ potrzebuje, to Twój czas. Poświęć więc chwilę na zabawę z Maluchem. Poganiaj z nim za piłką, zbuduj wieżę z klocków, pobaw się na macie. Zagrajcie w staromodną, ale jakże fajną, grę planszową. Albo w państwa- miasta. Pamiętasz, jak świetnie nam się bawiło, kiedy byliśmy dzieciakami? Wierz mi, mimo postępu technologicznego, te stare gry zdadzą egzamin z zabawy na piątkę z plusem. Co jeszcze jest super? Wspólne malowanie, np. palcami. Weź stare prześcieradło, koszulkę, pieluszkę, zamoczcie dłonie w farbkach i puśćcie wodze fantazji. Albo pooglądajcie razem bajki lub filmy. Pośpiewajcie piosenki. Upieczcie ciastka. Pomysłów na niesamowicie-fajne-wspomnienia jest tysiąc pięćset sto dziewięćset. 

Wiesz, Drogi Rodzicu, co jest najgorsze, co dziecko mogłoby od Ciebie usłyszeć? "Nie mam czasu". To tak jakbyś powiedział "Spadaj", "Mam pięć tysięcy ważniejszych spraw na głowie niż ty". Okropne, prawda? Dlatego zamiast dać się wkręcić specom od reklamy, nie kupuj dziecku najnowszych zabawek. Podaruj mu najcenniejsze, co masz- swój czas. Ono naprawdę to doceni i wspomnienia z zabaw lub wycieczek z rodzicami- swoją drogą, to świetna okazja, by zainteresować Maluch swoją pasją- są bardziej wartościowe niż ten super hiper mega wypasiony prezent, jaki możesz kupić w niesamowitej promocji. 

Udanej zabawy!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Tak mi się włos w ciąży zjeżył, że o mały włos nie rwałam włosów z głowy, karmiąc piersią.

Farbując włosy w ciąży, będziesz mieć rude dziecko

To oczywiście mit. Farbowanie przez mamę włosów nie ma wpływu na kolor włosów dziecka. Jest to po prostu niemożliwe. Jeśli byłoby to prawdą, moglibyśmy się także rodzić z włosami zielonymi czy niebieskimi, bo przecież i na takie kolory mogą dziś farbować się mamy.

Farbowanie włosów zaszkodzi dziecku

Farbowanie włosów w ciąży nie zaszkodzi dziecku, jeśli tylko nie będziesz wdychać amoniaku.
Jest to chyba najczęstszy i najmocniej osadzony mit dotyczący czasu błogosławionego. Wciąż wielu lekarzy odradza lub nawet zabrania farbowania włosów podczas dziewięciu miesięcy. Czy są ku temu podstawy? Otóż nie udowodniono naukowo, by malowanie włosów przez matkę miało wpływ na jej dziecko. Skąd więc te kategoryczne zakazy? Pamiętać należy, że farby do włosów zawierają wiele substancji, które mogą być groźne, jeżeli mama będzie na nie bardzo narażona. Chodzi tu głównie o wdychanie oparów, zwłaszcza amoniaku, który rzeczywiście jest groźny dla płodu. Dziś nie jest to jednak żadną przeszkodą, ponieważ włosy można zafarbować środkiem nie zawierającym tej substancji. Udowodniono, że farba i substancje w niej zawarte mogą przedostać się przez skórę do dziecka, ale w tak niewielkim zakresie, że nie zaszkodzą maluchowi.

Uwaga! Może się zdarzyć, że efekt farbowania będzie inny od oczekiwań - to skutek działania hormonów. Dlatego nowy odcień wypróbuj najpierw na małym kosmyku, a dopiero potem nakładaj farbę na całą głowę.


Nie stosuj w ciąży kremów do depilacji, bo bardzo podrażniają skórę

Skóra w ciąży jest bardziej wrażliwa, ale nie ma zakazu stosowania kremów usuwających owłosienie. Na każdym kosmetyku tego typu jest ostrzeżenie, by najpierw wypróbować go na małym fragmencie skóry. Nie powinnaś za to chodzić do gabinetu na woskowanie - to zabieg bolesny, a więc i stresujący (skutki stresu dziecko odczuwa tak samo jak ty). Zrezygnuj też z depilacji laserowej.


Każda kobieta ma w ciąży piękne włosy a karmiąca piersią traci ich dużo

To zależy od tego jak dużo hormonów i w jakim stosunku produkuje organizm kobiety. Więcej na temat zabiegów pielęgnacyjnych związanych z włosami dowiecie się już za tydzień z wywiadu ze specjalistą- zaprzyjaźnioną fryzjerką  :) Zapraszamy!

Komedia porodowa, czyli jak czasem jest bardzo do śmiechu, gdy inni mówią, że ma być mistycznie lub krwawo.

Witajcie.
Jestem zmęczona na maksa, oczy mi się kleją, dopiero co uśpiłam Złośnika (chyba kolejny ząb będzie wychodził), kwiecień zaczął się wariacko. Dziś postanowiłam napisać dla Was o prawdziwych śmiesznych sytuacjach z porodówki. Tak, takie się zdarzają. Wbrew wszystkim krwawym wizjom niczym z rzeźni albo opisom mistycznych przeżyć, jakich podobno można doznać w trakcie rodzenia (serio?).

Jakie były moje słowa po urodzeniu Zośki? Że WSZYSTKIE OPISY PORODU MOGĘ WŁOŻYĆ MIĘDZY BAJKI. Ja nawet nie byłam świadoma, że już się zaczęło. Poród miałam szybki- jak na kobietę wydającą na ten świat pierwsze dziecko 3 godziny 45 minut od momentu rozpoczęcia badań i ankiet to naprawdę sprint. Ale- i mnie przydarzyły się śmieszne momenty. 

Leżę sobie na kozetce, jeszcze w sumie nie bardzo boli ale straszne chce mi się pić. Mało tego! Mam niesamowitą wręcz ochotę na coca colę. Położna prowadząca mówi, że niestety, ale lepiej żebym nic nie piła na wypadek gdyby trzeba było szybko przeprowadzić cesarskie cięcie. A mi tak się chce tej coli! W pewnym momencie mówię: "Gośka, jak nie dasz mi coli, to ja nie rodzę". Ona mówi: "Paulina, jak urodzisz to się możesz napić tej coli w nagrodę". Jakoś to do mnie przemówiło i urodziłam Zośka :)


Jedna z moich koleżanek zaczęła rodzić dzień przed wigilią. Wiecie jakie było jej największe zmartwienie? Że nie siądzie do stołu i nie naje się pierogów z kapustą i grzybami. Po przygodzie z colą jestem w stanie ją zrozumieć. Tak jak pytanie do lekarza czy aby na pewno nie da rady rodzić po wigilii. 


Pewna znajoma rodziła szybciej niż było wyliczone. No, dzieciątku spieszyło się na świat. Akurat miała brać udział w weselu swojego kuzyna. Zapytała doktora czy da radę urodzić przed ślubem, bo ma taką ochotę potańczyć jak nigdy do tej pory. Niestety, doktor był nieugięty. Nawet argument w postaci niesamowitych szpilek poważnej firmy obuwniczej nie przemówił mu do rozsądku ;)


Żona mojego kuzyna zaczęła rodzić w trakcie oglądania filmu. Powiedziała mu, że już się zaczęło. On do niej, że idzie odpalić auto. Wiecie, jaka była jej odpowiedź? "Nie, poczekajmy do końca filmu. Jestem ciekawa zakończenia". I co? Obejrzeli film, a jakże, z którego dowiedziała się, że bohaterowie żyli długo i szczęśliwie. Po tym pozytywnym akcencie na świat przyszło szczęśliwie dziecię :)



Żona kolegi, zadeklarowana wegetarianka, na sali porodowej zażądała cheeseburgera z McDonald's. I frytki do tego. Powiedziała, że potrzebuje krwistej ofiary, bo czuje, że- cytat- "ta akcja potrwa długo i potrzeba mi zwierzęcej siły". Zamówienie nie zostało zrealizowane, aczkolwiek po szczęśliwym rozwiązaniu mąż przywiózł jej Happy Meal z maskotką Kubusiem Puchatkiem. Za co dostał niezłą operę. No bo jak on śmie, skoro wie, że ona mięsa nie je. 


Kochane Czytelniczki, Przyszłe Mamy! Kochani Czytelnicy, Przyszli Ojcowie! Życzę Wam samych zabawnych historii z sali porodowej. Żadnych jatek ani mistycznych osiągnięć nirwany. Życzę Wam, by ten dzień był jak najbardziej pozytywny. 

Buziaki,
MZR