Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opieka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 września 2015

Żłobek, babcia czy niania: co wybrać?

 Niania = wygoda

PLUSY Opiekunka zwykle zajmuje się dzieckiem w jego domu, więc nie tracisz czasu na dowożenie pociechy, co i dla malucha bywa męczące. Jesteś też bardziej dyspozycyjna w pracy, bo w razie lekkiej choroby malca nie musisz od razu brać zwolnienia.

MINUSY Problemem mogą być natomiast wysokie koszty (miesięcznie nawet 1500 złotych) oraz słabe kwalifikacje niani – np. złe podejście do dziecka, które ciężko jest sprawdzić.

źródło:pikabee.pl


Żłobek= socjalizacja i pewność 

PLUSY Dzieckiem zajmuje się fachowy personel: opiekunki, pielęgniarka, psycholog. Maluch otrzymuje też wartościowe posiłki, ma zapewniony kontakt z rówieśnikami i może przebierać w zabawkach. Również koszty tego rozwiązania są przystępniejsze (miesięcznie od 100 do 300 zł, żłobki prywatne nawet 800 zł miesięcznie).

MINUSY Dziecko będzie częściej chorować, zarażając się od innych dzieci. A opiekunka, która w żłobku odpowiada za kilkoro malców, nie poświęci mu całej swojej uwagi.
źródło: sosrodzice.pl


Babcia= darmowa pomoc i miłość

PLUSY Dzieckiem zajmie się osoba, która je kocha. Nie musicie więc zastanawiać się, czy dziecko polubi daną osobę, czy ich relacje będą pozbawione agresji. Babcia to także domowe jedzenie, wiecie więc, co Wasza pociecha je, jak często i że zjada to co lubi najbardziej. No i raczej mało która babcia pobiera jakiekolwiek pieniądze za opiekę nad wnuczkami.

MINUSY Babcia oznacza często rozpuszczanie Malucha poprzez pozwalanie mu na zachowania, na jakie nie zgadzają się rodzice. Znam przypadki z mojej pracy, ze babcie na przekór- bo nie lubiły jednego z rodziców postępowały z dzieckiem odwrotnie niż dany rodzic. A to rodziło kłótnie między małżonkami o sposób sprawowania opieki nad ich dzieckiem. Jeśli niekoniecznie dogadujecie się z babciami- odpuśćcie sobie tę opcję.

źródło:tematy.edziecko.pl



Kiedy należy zachować szczególną czujność?

Gdy pociechę będzie doglądać niania - uważnie obserwuj zachowanie kandydatki podczas wstępnej rozmowy. Ważne np., by sama próbowała nawiązać ze szkrabem kontakt, nie sprawiała wrażenia osoby nerwowej czy mrukliwej.

Gdy zdecydowałaś się na żłobek - nim poślesz do niego dziecko, wcześniej zrób wywiad wśród znajomych matek i odwiedź kilka placówek, by wybrać tę najlepszą, idź na dni adaptacyjne, obserwuj zachowanie opiekunek i zasady funkcjonowanie placówki.

Gdy wybraliście babcię- ustalcie zasady opieki nad dzieckiem, np. częstotliwość podawania słodyczy i w jakich okolicznościach dziecko ma je dostawać. Chodzi o to, by Wasze relacje nie uległy pogorszeniu ze względu na różne podejścia do wychowania dzieci.

Rada pedagoga:
Pedagodzy pytani o to, która forma opieki nad najmłodszymi dziećmi jest lepsza, zgodnie twierdzą, że to zależy od wielu czynników. Indywidualne predyspozycje dziecka, jego temperament, dotychczasowy rozwój, doświadczenia, kondycja zdrowotna, sposób przeżywania emocji- to wszystko ma ogromne i decydujące znaczenie. Dzieci młodsze, często chorujące, płaczliwe, drażliwe lepiej odnajdą się pod opieki niani lub babci. Fakt, że ktoś poświęca im całą swoją uwagę i daje im poczucie bezpieczeństwa sprawia, że maluch lepiej znosi rozłąkę z mamą.

Na koniec- fragment filmu Niania w Nowym Jorku. Z przymrużeniem oka:

https://www.youtube.com/watch?v=v7rbYAYwymQ

niedziela, 23 sierpnia 2015

O tym jak bezsensowne jest bycie samemu, gdy masz rodzinę

Siemka wszystkim.

Jakiś czas mnie tu nie było. Dużo się u nas dzieje ostatnio. W tym miesiącu to już w ogóle. Ale dzisiaj jest dzień, w którym chcę się z Wami podzielić refleksją nad tym jak bardzo zmienia się perspektywa gdy masz rodzinę a nagle masz być sam. 

Powiecie- ej, każdy czasem lubi/potrzebuje/powinien spędzić trochę czasu samemu. A dupa. Też tak myślałam, ale nie, to nie jest fajne(nawet jeśli taka myśl przemknęłaby mi przez głowę). 

Jak to się stało, że jestem teraz sama? Zacznijmy od faktów. Godzina 22.53. Miejscowość: Stargard. Miejsce: nasze wynajęte mieszkanie. Siedzi sobie taka Mama Zła Rada i szag ją trafia, ze nie może się przytulić do śpiącego rozkosznie Zośka, że nie może się wtulić w Łukasza, prywatnie pełniącego obowiązki mojego męża. 
Przyczyna takiego stanu rzeczy? Och, samo życie. Otóż Mama Zła Rada, czyli pisząca tego posta jutro zaczyna kolejny etap swojej- jak to się komicznie nazywa- kariery zawodowej. No, no. Jutro idę do pracy- koniec laby! Jutro mam też radę pedagogiczną, dlatego musiałam wracać. Mąż i Niunia, czyli dziecko moje drogie zostali u dziadków w Wałczu, bo idą jutro na szczepienie. 

I tym oto sposobem siedzę tutaj i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jak masz kogoś, kogo kochasz bardzo bardzo bardzo mocno, to te godziny samemu- nie w pracy, nie spędzone na hobby itede- są bez sensu jak kwadratowy papier toaletowy.
Moje skarby dokładnie rok temu

Próbowałam zabić czas. Przyjechałam po 20, byłam w mieszkaniu przed 21. Herbata, pozałatwiałam sprawy wymagające użycia komputera i internetu, pościeliłam łóżko- po co mi podwójne łóżko, skoro śpię w nim sama?! Popatrzyłam na łóżeczko Zośka. Przytuliłam Panią Królik, jedną z członkiń zacnego Stada Zosinych Królików. Zrobiłam sobie kąpiel. Taką niby na wypasie- piana, maseczka, te sprawy. Nie usiedziałam w wannie. Nudno. Cicho. Włączyłam radio, by coś mi gadało tudzież śpiewało. Pogapiłam się w lustro. Przytuliłam Panią Królik. Zadzwoniłam do męża xxxx razy. Oczy mi się spociły jak zobaczyłam zdjęcie Zośka, jakie przysłał mi Łukasz. 

Zrobiłam herbatę. Maseczką ściąga mi twarz coraz bardziej, więc zanim zamienię się w żyjącą ściągnięta glinką ikonę zabiegów pielęgnacyjnych, ruszę tyłek, kończąc tego posta słowami:
BYCIE SAMYM JEST PRZEREKLAMOWANE. Wolę śmiech, płacz i całą gamę emocji, jakimi raczy mnie codziennie moja córka niż ciszę. Wolę zdenerwowanie męża i niecenzuralne słowa po przegranej jego ukochanego klubu- tu akurat użycie niecenzuralnych słów trzeba wybaczyć, bo ich użycie jest uzasadnione. Ba, wolę jego narzekania nawet na różne pierdoły. Choć jeszcze bardziej lubię jego wygłupy z nami i wybuchy śmiechu. Wolę padać ze zmęczenia, bo Zosi 4 ząbki na raz wychodzą, wolę głodnego Łukasza, Łukasza gadułę po wieczornym piwie, wolę wszystko, tylko nie tę cholerną ciszę i smutne tykanie zegara. 
 Tylko niech już będą tu ze mną. 

środa, 5 sierpnia 2015

Zosine wakacje, czyli jak się bawię w Międzyzdrojach, cz.1

Hej wszystkim!
Znacie moją mamę, ale w tym tygodniu to ja coś dla Was napiszę.Spędzam wakacje z rodzicami w Międzyzdrojach i podzielę się swoimi wrażeniami :) Oto relacje z 2 ostatnich dni.


Nabieram sił przed wyjściem w miasto


Wczoraj zaczęliśmy od wizyty w Muzeum Przyrodniczym Wolińskiego Parku Narodowego. Widziałam wiele zwierząt żyjących na terenie wyspy. Żyje tu bardzo dużo ptaków, było ich całe mnóstwo :) Poza tym, mogliśmy obejrzeć prezentację na temat wyspy Wolin. Park na jej terenie  istnieje od 55 lat, wiecie? Dowiedzieliśmy się wielu rzeczy o jego mieszkańcach, zarówno ludziach jak i zwierzętach, dziejach wyspy i przyrodzie.To miejsce jest naprawdę ciekawe :)

Oglądamy wystawę w Muzeum Przyrodniczym Wolińskiego Parku Narodowego

Muzeum Przyrodnicze  WPN

Oglądamy z mamą prezentację o wyspie Wolin



Potem poszliśmy do Muzeum Figur Woskowych. Można tam zobaczyć nie tylko figury znanych aktorów, muzyków czy malarzy, ale i bohaterów filmów, bajek oraz literatury. Ponadto są tam tak śmieszne i niezwykłe figury niezwykłych ludzi, jak np. mężczyzny z trzema oczami. Warto tam zajrzeć.

Mama z bohaterami bajki "Potwory i spółka"


Miruna w oceanarium, taka piękna a w takim małym akwarium żyje
Byliśmy też w Oceanarium. Nazwa kojarzy się z czymś wielkim, ale to zmyłka. Ryby i zwierzęta morskie, jakie możecie tam zobaczyć są wspaniałe, ale szkoda, że żyją w takich malutkich akwariach. Muszą być smutne, że nie mogą pohasać wesoło. Chciałabym, żeby mogły pływać w duuużych zbiornikach, a nie w takich tycich.

Foczki w Muzeum Przyrodniczym WPN

Taki bursztynek (prawie 10 kg) nie zmieściłby się w mojej dłoni
Wyżej znajdziecie replikę największej bryły bursztynu, jaką znaleziono. Ważyła prawie 10 kg. Ogromna, prawda? Ciekawe,czy gdzieś w morzu znajdują się jeszcze większe...

Czaszka tura
 Widziałam tę czaszkę tura. Niestety, tura nikt z nas nie zobaczy, bo te niezwykłe zwierzęta wyginęły przez człowieka. Szkoda, że nie wszyscy ludzie rozumieją, że nie są jedynym gatunkiem na ziemi, jaki ma prawo do życia...
Odpoczywamy sobie

Między wycieczkami odpoczęłyśmy z mamą w ogrodzie przy naszym pensjonacie. Jest tu bardzo fajnie, a najbardziej lubię huśtawkę :)

Razem z tatą moczymy nóżki
 No i moje ukochane morze :D uwielbiam moczyć nogi, słuchać szumu fal, patrzeć na statki... kocham Bałtyk !
Idę z mamą do wody!

Jedna z latarni w Bałtyckim Parku Miniatur

Byliśmy też dzisiaj w Bałtyckim Parku Miniatur. "Odwiedziłam" 9 krajów nadbałtyckich i najciekawsze budowle oraz latarnie morskie. Było super. Widziałam piękne budynki z Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Szwecji, Rosji, Danii, Niemiec no i Polski. Tę błyskawiczną podróż wokół miniaturowego Bałtyku odbyłam w jakieś 45 minut. Tyle co ja dzisiaj nie dowiecie się na żadnej lekcji geografii czy historii :D
Zamek ze Sztokholmu

Niby miniatury a robią wrażenie, prawda?

Mamie bardzo podobała się ta replika

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis się Wam podoba. Już wkrótce kolejne. Pozdrawiam, Zosia, córka Mamy Złej Rady :)

piątek, 10 lipca 2015

Słodkich snów...Spanie z dzieckiem- rodzicielstwo bliskości

Dzisiaj postanowiłam poruszyć temat, który w niektórych kręgach uważany jest za kontrowersyjny. Jaki to? Spanie z dzieckiem. Spać w jednym łóżku czy nie? Oto jest pytanie wielu poczatkujących rodziców.


Przejdźmy do zalet:

1. Spokojniejszy sen dziecka. Maluch czuje zapach mamy i taty, dzięki czemu czuje się bezpieczniej. Takie trochę atawistyczne, ale jak najbardziej realne. W końcu- czy wam się to podoba czy nie- jesteśmy zwierzętami. I takie atawizmy pomagają w przetrwaniu i lepszym rozwoju.

2. Mniejsze ryzyko SIDS- czyli zespołu śmierci łóżeczkowej. Zdziwieni? A jednak. Maluchy śpiące z rodzicami więcej czasu spędzają śpiąc na boku lub na plecach. Dzięki temu sa 4 razy mniej narażone na SIDS. Ponadto, dwutlenek węgla wydychany przez rodziców działa stymulująco na oddech dziecka. Staje się on głębszy, dzięki temu Maluch jest lepiej dotleniony w trakcie snu.

3. Ustabilizowana fizjologia. Dzieci śpiące z rodzicami mają regularny rytm oddychania, stabilną temperaturę ciała. Robiątakże krótsze przerwy w oddychaniu w porównaniu do dzieci śpiących w osobnym łóżeczku.





Kiedy nie spać z dzieckiem?
- jeżeli tylko jedno z was tego chce- po co wam konflikty
- jeżeli palicie papierosy lub pijecie często alkohol
- jeżeli jesteście bardzo zmęczeni- możecie nie usłyszeć płaczacego Malucha albo przydusić go własnym ciałem
- jeżeli macie bardzo miękki materac
- jeżeli jesteście chorzy na choroby zakaźne
- jeżeli macie bardzo wysokie łóżko, w ogóle na czas spania z dzieckiem najlepiej jest położyć materac na podłodze, by uniknąć ryzyka upadku na podłogę

Nasza Zośka od drugiego miesiąca życia śpi w swoim łóżeczku. Czasem śpi z nami, kiedy np. obudzi ją zły sen albo wyrzyna jej się ząbek. Spanie z Maluchem jest fajne, ale moim zdaniem- nic na siłę. Nasza Zośka lubi spać sama, wśród swoich królików :) Jeżeli wasze dziecko lubi sen z wami- lucky you ;) kolorowych snów!

środa, 17 czerwca 2015

Jak poznałam moją córkę. Ciąża moimi oczami

A więc (nie zaczynaj zdania od "a więc", jak mawiała polonistka, ale inaczej się nie da), jestem w ciąży. Dwie kreski na teście zobaczyłam w sylwestra, dzisiaj byłam u lekarza. Zobaczyłam tę malutką fasoleczkę z bijącym szybko serduszkiem. Mój mąż prawie się wywrócił, jak lekarz zawołał go do gabinetu. Puk puk. Serduszko podskakuje na ekranie. To ono. Nasze dziecko. Nasz Maluch. Jeszcze nie wiemy, czy będzie NIM, czy NIĄ. Nieważne. Już jest fajne.

Miesiąc pierwszy.
Minął mi w sumie niezauważenie, bo nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Piłam wino, bo były urodziny siostry, no i na święta Bożego Narodzenia. Jestem wyrodną matką. Bad mother, bad mother...

Miesiąc drugi.

Czuję się świetnie, nie wiem, co to wymioty, fasolka jest we mnie. Tylko spać mi się chce. Bardzo. Gdzie jest łóżko....Zzzzz...

Miesiąc trzeci.
Jestem zmęczona, bo miałam ostry zapierdziel w pracy. Lekarz wysłał mnie na zwolnienie. Odpoczywam. Śpię, czytam książki- w końcu mam na to czas :) W swoje urodziny miałam kontrolę i zobaczyłam mojego Malucha po raz pierwszy jako człowieczka. Widziałam głowę, maleńkie rączki, którymi bejbik zasłania twarz. Wstydzioch? Eeee, niemożliwe. Nie po takich rodzicach, jakimi my jesteśmy.

Miesiąc czwarty.
Spać już mi się nie chce, mam mnóstwo energii. Na własnym weselu tańczę do czwartej rano w 15 centymetrowych obcasach. Wyglądam świetnie. Tylko czasem wzruszam się, widząc reklamy pieluszek. Jakie słodkie te maluchy!

Miesiąc piąty.
Muszę trzymać dietę, bo poziom cukru mam w górnej granicy normy. Koniec ze słodyczami. Musze też ograniczyć owoce, soki, jasne pieczywo. Dam radę. W końcu chodzi o Moją Niunię. Taaak, to dziewczynka :) Będzie Zośka. Skąd to imię? Samo przyszło :)

Miesiąc szósty.
Za łyżkę lodów Carte d'Or o smaku bananowo- czekoladowym gotowa jestem wziąć udział w maratonie. Królestwo za rogalika z makiem!

w siódmym miesiącu ciąży

Miesiąc siódmy.
Sikam tak często w  nocy, że zarobiłabym drugą pensję, jakby mi za to płacili. Dlaczego nie wymyślił nikt moczodawstwa? Plusem jest to, że wyglądam jak milion dolarów. Serio, nawet nie wiedziałam, że jestem taka piękna. No i mam cycki jak bogini.

Miesiąc ósmy.
Gorąco. Spać nie mogę. Mam słabość do kryminałów. Wkurzają mnie reklamy pieluszek. Chcę spać. Dajcie mi lodów!!! Dobrze, że dużo nie przytyłam. Do tej pory tylko 6 kg.

Miesiąc dziewiąty.
Gorąco. Pić. Spać. Śpię po 2 godziny, na zwiniętej w rulon kołdrze, bo nie mogę się ułożyć. Chłopak mojej siostry, jak mnie widzi, to mówi" Widać, że już chcesz urodzić". Na szczęście, przytyłam tylko 7 kg przez całą ciążę. Chodziłam w swoich ubraniach, nie musiałam kupować żadnych ciążowych.

21 sierpnia 2014
Jestem na porodówce, zaczynamy akcję "Zośka, wychodź". I wiecie co? Wszystko, co przeczytałam o porodzie mogę spalić w piecu. Mój jest inny. Szybki i generalnie wcale nie boli tak jak wszyscy straszą.

22 sierpnia 2014, godz. 2.45
Zośka jest na świecie. Witaj, Maleńka! I wiecie co? Jest boska!

sobota, 6 czerwca 2015

Modne słowo w edukacji- Montessori. Co to jest, na czym polega i czy warto?

Rodzice, zwłaszcza dzieci w tzw. wieku przedszkolnym, często słyszą o metodzie Montessori. Co to za ustrojstwo? Na czym polega? Program nauczanie dostosowuje się do aktualnych możliwości dziecka. Oznacza to w praktyce, że cały program, czyli to czego mają się nauczyć dzieci, codziennie jest dla nich dostępny w postaci materiałów i pomocy, jakie powinny być dostępne- czyli te leżące na półce. Kiedy dziecko jest zainteresowane czytaniem, liczeniem, rysowaniem może się tym zająć. Nie usłyszy przy tej okazji, że to za wcześnie, że jest jeszcze za małe. Maria Montessori wymyśliła genialne wprost pomoce dydaktyczne, które na różnych poziomach zaawansowania dziecka umożliwiają naukę. Pomoce montessoriańskie obejmują swoją tematyką wszystkie aspekty nauczania dzieci od lat 2 do nawet 18. Co ważne stopniowo przeprowadzają od myślenia konkretnego do abstrakcyjnego, od prostych czynności do bardziej skomplikowanych. Na zdjęciach możecie zobaczyć niektóre z nich. 
źródło: ecotoys.com.au

Drugą cechą charakterystyczną pedagogiki Montessori jest podejście do rozwoju dziecka. Człowiek uczy się najlepiej kiedy ma własną motywację. Skąd się ona bierze? Pochodzi z naturalnego zainteresowania tematem. Badania funkcjonowania ludzkiego umysłu pokazują, że uczenie się polega na wydobywaniu z otoczenia tych informacji, które w jakimś stopniu pasują nam do tego, co już wiemy. Nowe informacje są jak układanka: dopasowują się do naszego zasobu wiedzy. Można to sprawdzić w sytuacji, kiedy słyszymy jakiś wyraz w nieznanym nam języku. Od razu nasz umysł stara się go skojarzyć z wyrazem, którego znaczenie rozumiemy. W przypadku dzieci jest podobnie. Ich rozwój to właśnie takie kompletowanie, dopasowywanie nowych bodźców i informacji płynących z otoczenia. Kiedy umożliwimy im wybieranie tego, co je naprawdę interesuje, będą stawiały na to, co obecnie jest odpowiednie do ich poziomu.

Dlatego właśnie w placówkach stosujących metodę Montessori dostosowanie tempa „przerabiania” programu do tempa dziecka. Czasem ktoś potrzebuje więcej czasu na zrozumienie treści, którą mu nauczyciel przekazał. I dostaje ten czas. Nauczyciel czeka na odpowiedni moment rozwoju dziecka, żeby powtórzyć lekcję. Różnica więc w stosunku do pedagogiki tradycyjnej jest taka, że dajemy dziecku czas oraz organizujemy mu otoczenie tak, żeby mogło znaleźć zajęcie odpowiadające aktualnym potrzebom rozwojowym.

Rolą nauczyciela jest :
*wskazywać dziecku jak korzystać z materiału dydaktycznego,
*wprowadzać i respektować zasady swobody wyboru, rodzaju, czasu, miejsca i formy pracy,
zasady stopniowania i izolowania trudności, porządku, transferu, własnego działania i powtarzania, * nauczenie umiejętności samokontroli i ograniczenia.
Celem pracy nauczyciela jest pomoc w rozwijaniu indywidualnych cech osobowości każdego dziecka, w zgodzie z obiektywnymi normami społecznymi. 
źródło: howwemontessori.com

Jak- w metodzie Montessori- dzieli się dzieci, wg ich wieku rozwojowego i sposobu uczenia się?
* od narodzin do 6 roku życia są odkrywcami, którzy do poznawania świata wykorzystują głównie zmysły, przyswajając to co się dzieje w otoczeniu. 
* maluchy w wieku od 6 do 12 lat to czas świadomego poznawania. Dzieci w tym okresie aktywnie rozwijają swoje zdolności abstrakcyjnego myślenia oraz wyobraźni, wykorzystując do tego wiedzę z wcześniejszych lat.
*Lata 12 - 18 to czas, w którym młodzi ludzie intensywnie poszukują własnego miejsca w społeczeństwie. 
*Ostatnim okresem jest wkroczenie w dorosłość, czyli wiek 18 - 24 lata, kiedy to ludzie stają się specjalistami w danej dziedzinie. W taki sposób biorą udział w kreowaniu świata oraz tworzenia dialogów pomiędzy sobą. 

Godna polecenia czy nie? Szczerze powiedziawszy, założenia Marii Montessori warto stosować nie tylko w przedszkolu czy szkole, ale - przede wszystkim- jako rodzice. Dajcie dzieciom czas na zainteresowanie pewnymi tematami, nie musicie mieć w domach geniuszy, którzy wiedzą wszystko. Każde dziecko jest inne, interesują je inne tematy, dlatego dostosujcie, drodzy Rodzice, swoje nauczanie o świecie do własnych pociech. Uszanujcie wiek dziecka i fakt, że nie musi błyszczeć elokwencją i erudycją godną profesora z uniwerku. Dajcie dzieciakom szansę na świadome i dostosowane do nich poznawanie świata. Wtedy na pewno wyda im się ciekawszy :)

Powodzenia we wspólnym odkrywaniu!

niedziela, 31 maja 2015

Dzień Dziecka na leniucha

Dzisiaj miałam okazję dokonać ciekawych obserwacji socjologicznych w miejscu zwanym centrum handlowym. Wybrałyśmy się z siostrą i Zosią na przejażdżkę i małe zakupy. Zapomniałyśmy jednak, że napotkamy tłumy, gdyż:
a) jest niedziela, a centrum handlowe to najbardziej uniwersalny z "kościołów"
b) jutro jest Dzień Dziecka, więc Bardzo-Zapracowani-Rodzice zabiorą swoje pociechy do tego przybytku uciech by tam poskromić wyrzuty sumienia- a może spełnić "rodzicielski obowiązek"?- i uczestniczyć w zorganizowanych przez innych zabawach z okazji tegoż święta. A potem wieczorem albo jeszcze i w ciągu dnia- pochwalą się (facebook, twitter itd.) jak to fajnie było i jacy w ogóle są bajeranccy, że zabrali dziecko w to miejsce. 

źródło:demotywatory.pl
Widziałam różne przypadki. Jeden hardkorowy, gdy to maluch z gatunku podłogus awanturus urządził taką jatkę uszom moim i innych klientów jednej z drogerii, że w dodatku wywołał niepokój u mojej Zosi. Awanturnik miał lat około trzech. Powinien więc znać już podstawy życia społecznego i rozumieć, że jak mama wybiera kosmetyki, to za chwilę pójdzie do kasy. Ale nie, awanturnik rzuca się na podłogę i drze się wniebogłosy. Moje dziecko i kilkoro innych patrzy ze zdziwieniem i niepokojem. No bo, dlaczego ta dziewczynka płacze? Dlaczego krzyczy: "Pomocy"? Mama panny hałaśliwej próbuje załagodzić sytuację, ale nie bardzo jej to wychodzi. Kapituluje, kupując [sic!] coś słodkiego dziecku i uciekając czym prędzej ze sklepu. Patrzę po twarzach innych klientów. Wiecie, co zobaczyłam? Uśmiech pełen politowania. Taką pogardę, jakby mówili do ciebie: "Ale frajerka z tej matki. Nawet dziecka wychować nie potrafi".
Przypadek drugi: bitwa o...darmowe baloniki. Stoi dziewczyna, na oko nastolatka i robi dla dzieci różne zwierzaki z balonów. Ustawia się kolejka. My też czekamy, bo Zosia uwielbia baloniki. Słyszę z tyłu :" Mamo, a ja też takiego dostanę?"- patrzę , a to mała dziewczynka, taka czterolatka, idzie z mamą, pchającą wózek z kilkumiesięcznym niemowlakiem. Mama mówi do taty:" Idź z nią w tę kolejkę po tego pieprzonego balona".
Przypadek trzeci: sklep z artykułami dla dzieci. Mamuśka pcha dziecko do kasy- chłopiec, około 7 lat. Trzyma kilka zabawek- widzę, że to te z gatunku modne i drogie. Mamusia odstawiona, widać że robi tzw. karierę. Moje przypuszczenie potwierdza się, gdy słyszę: Mamo, a zrobisz mi naleśniki na kolację?
-Nie mam czasu, muszę zrobić raport na jutro. Ale zajedziemy do maka, wybierzesz sobie co chcesz- pada odpowiedź.
Po minie chłopca wnioskuję, że wszystkie maki świata chowają się do naleśników mamy. No ale ona nie może marnować swojego cennego czasu na tak banalną rzecz. 

Nie będę moralizować. Nie będę krytykować. Utwierdzam się tylko w przekonaniu, że na Dzień Dziecka trzeba życzyć Maluchom jednego:
fajnych rodziców, którzy nie przeklinają, nie wściekają się, potrafią wyznaczyć Wam mądre granice, zawsze mają dla Was i po prostu Was kochają. 




wtorek, 19 maja 2015

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę- gdzie zabrać swoje pociechy, by wspomnienia były super.

Najlepsze, co każdy rodzic może dać swojemu dziecku to czas. A ten najlepiej spędzić w jakimś ciekawym miejscu. Maluch wtedy chłonie wiedzę jak gąbka- nie słyszy tylko opowieści o jakimś miejscu, tylko w nim przebywa, widzi je, słyszy dźwięki, czuje zapachy, przeżywa różne emocje. Gdzie warto zabrać swoją pociechę, żeby miało jak najlepsze wspomnienia? Oto kilka propozycji:

Las

Las niedaleko domu może być naprawdę fascynującym miejscem dla każdego Malucha. Możesz mu pokazać zwierzaki, jakie tam żyją, jak np. ptaki czy też owady. Możesz powiedzieć mu o drzewach i roślinach takich jak na przykład jagody- mamy z nich smaczny dżem, którym możemy posmarować naleśniki, czy grzyby, z których można zrobić zupę czy sos.  

Ośrodek agroturystyczny

Dziecko można zabrać do ośrodka agroturystycznego, gdzie Maluch może poobserwować karmienie zwierząt, dojenie krów, jak również zapoznać się z wiejskimi zwyczajami. Często w takich ośrodkach można zorganizować ognisko lub grilla, a zimą kulig.

Rejs statkiem

Rejs statkiem może odbyć się niekoniecznie nad morzem. Także istnieje taka możliwość w wielu miastach Polski, korzystając z tramwajów wodnych. Przepłynięcie kilkuset metrów będzie z pewnością dla malucha sporym przeżyciem. Ahoj, przygodo!

Na koncert

Czy Maluch może dobrze bawić się na koncercie? Oczywiście. Często specjalne koncerty dla dzieci organizowane są w Filharmoniach, na przykład w Bydgoszczy – nie tylko dla przedszkolaków, ale również młodszych dzieci: niemowlaków i tych w brzuszku.

Sala zabaw

Sale zabaw zwykle czynne są cały rok i można je odwiedzać bez względu na panującą pogodę. Wystarczy otworzyć drzwi i można dostrzec zjeżdżalnie, tunele, labirynty, baseny z kulkami i wszystko, co tylko dziecięca dusza zapragnie. Często sale zabaw są podzielone wiekowo, osobne dla niemowląt i osobne dla dzieci starszych dla zapewnienia bezpieczeństwa a także by dostosować rozrywki stosowanie do wieku. Wszystko to w przyjemnej aranżacji kolorowych i klimatyzowanych pomieszczeniach.

Zwykle sale wyposażone są w bufet, gdzie można coś zjeść i wypić po wyczerpującej zabawie. Dużym atutem tego typu sal jest możliwość zabawy dorosłego z dzieckiem, zatem choć na chwilę rodzic może powrócić do czasów dzieciństwa. Tego typu sale zabaw umożliwiają również urządzenie uroczystości np. urodzin z całym pakietem rozrywek dla dzieci. Zaletą jest ponadto możliwość pozostawienia dziecka w sali pod opieką wykwalifikowanych opiekunów a samemu np. załatwić w tym czasie pilne sprawy. Sale zabaw mieszczą się w każdym dużym mieście a i w mniejszych zyskują dużą popularność, przez co są łatwo dostępne.

Zoo

Spotkanie z lwem, słoniem czy choćby zebrą to prawdziwa przygoda dla przedszkolaka. Duże miasta (Poznań, Gdańsk, Warszawa) umożliwiają obejrzenie dziecku dzikich zwierząt. Można tu spotkać zwierzęta z różnych stron świata i dowiedzieć się o ich zwyczajach. W mniejszych miastach istnieje możliwość zabrania dziecka na spotkanie ze zwierzętami, jednak w ogrodach botanicznych nie jest ich już tak wiele- tak jak w Bydgoszczy. I choć trudno porównać prawdziwe zoo z minizoo, to jednak te drugie często umożliwiają dzieciom bezpośredni kontakt ze zwierzętami, można pogłaskać kucyka czy kozę lub pobiegać za kaczkami.

W Polsce istnieją także dość nietypowe zoo…Na przykład w Ustroniu ( Beskid Śląski) znajduje się Ogród Niespodzianek, w którym daniele, dziki, muflony i  inne zwierzęta biegają wolno i dzieci same mogą je karmić. Dodatkowo dwukrotnie w ciągu dnia odbywa się pokaz lotów ptaków drapieżnych. Poza tym można oglądać stanowiska – gabloty z bajkami dla dzieci i skorzystać z placu zabaw. Na Helu zaś warto odwiedzić Fokarium w godzinach karmienia fok. 



Basen

Baseny zwykle mieszczą się w każdym mieście a więc są bardzo łatwo dostępne dla wszystkich. Z racji, iż wszystkie dzieci uwielbiają harce w wodzie. Najlepiej wybrać basen, który jest przystosowany również dla dzieci. Dobrze by na terenie pływalni znajdował się mały basenik dla dzieci z wodną zjeżdżalnią lub ciekawymi fontannami. Woda w takim basenie powinna być cieplejsza od pozostałych, by dziecku nie było zimno.

Kino

Filmy animowane w kinie często są wyświetlane dla osób bez ograniczeń wiekowych. Dlatego kina dla mniejszych dzieci stworzyły specjalną ofertę (np. Multikino, Cinema City). Zwykle podczas weekendu w godzinach porannych wyświetlane są filmy dla najmłodszych.

Najczęściej seans to kilka krótkich filmów animowanych np. 5 filmów po 5 minut. Dziecko z zaciekawieniem zwykle ogląda krótkie bajeczki i nie zdąży się znudzić. Często również podczas seansu dzieci mają dostęp do zabawek , którymi można się pobawić międzyczasie i umilić sobie czas.

Muzeum

Muzea zwykle kojarzą się z nudnymi wystawami obrazów czy choćby rzeźb i często to ostatnie miejsce, jakie przychodzi do głowy rodzicom. Warto znaleźć takie muzeum, które organizuje wystawę przedmiotów , które są zgodne z zainteresowaniami dziecka. W niektórych miejscach w Polsce są muzea, gdzie dziecko może spotkać ulubionego baśniowego bohatera np. Muzeum Dobranocek w Rzeszowie Natomiast w Muzeum Zabawek w Karpaczu można podziwiać różnego rodzaju lalki, maleńkie domki, kolejki a nawet budowle z klocków Lego.

Już za tydzień- relacja znaszej wyprawy do Zoo w Poznaniu. Zapraszam :)

piątek, 15 maja 2015

Co podawać do jedzenia dzieciom, jeśli chcesz mieć w domu otyłego cukrzyka. Mamo, Tato, czytajcie etykiety!

Drodzy Czytelnicy, dziś poruszam temat niezwykle istotny. Taki, który ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości i zdrowia Waszego dziecka. Chodzi mi o pokarmy, których absolutnie nie powinien spożywać Maluch. No, chyba, że chcecie mieć małego cukrzyka z nadwagą... Odzwierciedleniem nieprawidłowej diety jest masa ciała. Niestety polskie dzieci są w czołówce europejskich rankingów: u 14,5 proc. dzieci w wieku 1-3 lat stwierdzono nadwagę, a u 13 proc. otyłość. Jeszcze gorzej jest u starszych: aż 29 proc.11-latków ma nadwagę, a wśród 13-latków na otyłość cierpi co czwarty z nich. Dodatkowo niezbilansowana dieta grozi poważnymi konsekwencjami w późniejszym czasie: nadmiar soli może spowodować rozwój nadciśnienia tętniczego oraz zaburzenia związane z chorobami układu krwionośnego. Niedobór witaminy D wpływa na nieprawidłowy rozwój kośćca, a także na naczynia krwionośne. Natomiast niedobór wapnia w dzieciństwie zwiększa ryzyko osteoporozy w późniejszym wieku. 

Oto lista zakazanych produktów w diecie dziecka. Uwaga- nie ma przebacz. Jak jest niezdrowe, to jest zawsze, a nie- tylko okazyjnie. 

1. Jedzenie jako nagroda
Mimo, że to nie jest pokarm sam w sobie, ale-  koniec z "nagradzaniem" dziecka jedzeniem. To najgorszy nawyk, jaki możecie mu zafundować! Powoduje często zaburzenia odżywiania i postrzegania swojego ciała. Złe zwyczaje żywieniowe, zwłaszcza nagradzanie dziecka jedzeniem które lubi, powoduje często brak umiejętności powstrzymania się od spożywania pokarmów powodujących problemy z wagą. Słodycze to najczęstsza grupa żywieniowa, jaka jest używana w tego typu zachowaniach. A jak sami wiecie- na jednej czekoladce się nie skończy. 
źródło:stylistka.pl


2. Chipsy i fast- food
To produkt wysokokaloryczny- ok.550 kcal w 100g. Oprócz ziemniaków, w ich skład wchodzi: sól, cukier, przyprawy, wzmacniacze smaku (glutaminian sodu) oraz barwniki nieobojętne dla zdrowia dzieci. Zawartość tłuszczy w chipsach jest bardzo wysoka, a dodatkowo zawierające izomery trans kwasów tłuszczowych. W chipsach znajdziemy także akryloamid, który powstaje podczas smażenia  – substancja ta ma działanie rakotwórcze. Tak samo wygląda kwestia spożywania żywności typu fast- food przez dzieci. Za dużo, za tłusto, za słono, zbyt ubogo w składniki odżywcze. Sama, ucząc w szkołach, zwłaszcza w podstawówce i gimnazjum, byłam świadkiem, jak co przerwę dzieciaki wcinały paczkę chipsów albo frytki lub hot- doga. Wiecie, ile to soli? A ile tłuszczu? I potem dziwicie się, że coraz młodsze dzieciaki mają nadciśnienie? 

3. Szynka
Ta popularna wędlina jest często serwowana dzieciom, które nie ukończyły roku. Pamiętaj, że to duży błąd i absolutnie nie można podawać szynki tak małym dzieciom. Dostępna w sklepach szynka jest najczęściej pełna konserwantów i innych szkodliwych składników (np. soli). Tak samo niewskazana jest szynka wędzona w dymie. Dym zawiera szkodliwe związki, które z łatwością przenikają do żywności. Jeżeli jednak nie chcesz zrezygnować z wędliny, wybierz w sklepie ładny, zdrowy kawałek mięsa i upiecz go w domu z dodatkiem ziół. To z pewnością nie zaszkodzi twojemu dziecku. Natomiast konserwanty i nadmiar soli- jak najbardziej.

4. Parówki- zmora diety dziecięcej!!!
Parówki  to wędlina powstająca najczęściej ze zmielonych na drobno składników, takich jak: mięso, kości, jelita oraz odpadki mięsne, które nie nadają się do spożycia w formie nieprzetworzonej i nie są wykorzystywane w produkcji innych wędlin (w skrócie nazywamy je MOM). Ponadto, do parówek dodawana jest woda, białka roślinne, które działają jak emulgatory np. soja – często genetycznie modyfikowana – oraz przyprawy smakowe: pieprz i duża zawartość soli, która obciąża nerki. W parówkach jest też dużo tłuszczu – nawet do 40%. Smacznego? Nie sądzę. 


źródło:stylistka.pl

5. Gotowe jogurty owocowe- nawet te z "extra dużymi kawałkami owoców" (jak sam je sobie dodasz)
Zawiera 2-3 łyżeczki cukru na 100 gramów produktu. Do strawienia takiej ilości cukru potrzeba wielu mikroelementów, w tym wapnia, który jest cennym składnikiem jogurtu – wszak głównie ze względu na ten składnik zaleca się jedzenie nabiału. Cukier zawarty w jogurtach owocowych stanowi ponadto doskonałą pożywkę dla rozwoju różnego rodzaju grzybów, bardziej niż dla bakterii probiotycznych. Wsady owocowe w jogurtach nierzadko są “ulepszane” przy pomocy sztucznych aromatów i barwników. Jogurty często zawierają też substancje zagęszczające w postaci modyfikowanej skrobi, czy też mleka w  proszku.

6. Kremy czekoladowe do pieczywa
Patrząc na reklamę w telewizji, wierzymy, że stanowią one źródło zdrowych orzechów i dobrego kakao. Jednak głównymi składnikami takiego masła są cukier i tłuszcze, nierzadko utwardzane tłuszcze roślinne. Dodatkowo, w składzie kremów czekoladowych znajdziemy serwatkę w proszku oraz lecytynę sojową. Częste spożywanie takiego masła zapewnia dziecku nadwyżkę kalorii, a w konsekwencji zwiększa ryzyko ryzyko otyłości i zaburzeń równowagi lipidowej, co w przyszłości może także prowadzić do chorób układu krążenia.  A orzechów jest tyle, co kot napłakał. Średnio- w słoiku 400g- ok. 20g. To zaledwie kilka sztuk. Nie to, co w tv.  Tak oszukują spece od reklamy. 

7. Coca cola
Słynny „odrdzewiacz” niekorzystnie wpływa na uzębienie, żołądek, może wywołać zaburzenia elektrolitowe. Ze względu na ilość kofeiny, może spowodować spotęgowanie stanów lękowych. Dzieci, które piją colę, są bardziej nerwowe, mają problemy z koncentracją, bywają agresywne i miewają problemy z zasypianiem. Mnie strzela, jak widzę Malucha na oko dwu- może trzyletniego, pijącego w wózku colę. Mamusię powinno się wsadzić do beczki z colą. Może by jej mózg odrdzewiło. 

8. Słodkie płatki śniadaniowe
Te oblane czekoladą lub miodem mają w sobie tyle cukru, że powinny stać na półkach ze słodyczami. Płatki kukurydziane robione są z wyjałowionej mąki kukurydzianej, która nie wnosi nic dobrego dla zdrowia, bo nie ma błonnika! Poza tym w płatkach często występuje amarant (E123), którego częste spożywanie, grozi nieżytem nosa lub problemami z wątrobą lub nerkami!  Swoją chrupkość zawdzięczają często fosforanom, a te prowadzą do zaburzeń pracy wszystkich ważnych organów wewnętrznych. A to, że mają witaminy? Ale jakie? Sztuczne. A od kiedy sztuczne jest lepsze niż naturalne??? Pamiętajcie, że sztuczne witaminy wchłaniają się gorzej, a dodatek kakao do płatków- zawiera szczawiany- powoduje gorsze przyswajanie wapnia z mleka lub kefiru czy jogurtu. Oto przepis na zdrowe śniadanie? Nie sądzę!!!

9. Napoje z dodatkiem soków zagęszczonych
Do produkcji takich soków używa się koncentratów, które powstają poprzez odparowanie wody i usunięcie miazgi z owoców. Aby uzyskać sok przeznaczony do picia, ponownie dodaje się wodę, która wcześniej została odparowana, odtwarza się na nowo aromat i dodaje miazgę z owoców. Do takich soków mogą być dodawane także witaminy, sole mineralne i kwasy spożywcze. Dozwolone jest także dodanie cukru lub syropu glukozo- fruktozowego. Jeżeli jest go nie więcej 2 łyżeczki na litr, producent nie ma obowiązku podawania go w składzie. Do soków warzywnych można dodawać sól, przyprawy i zioła oraz ich ekstrakty. Nektary i napoje to soki rozcieńczane z wodą i dosładzane. Pamiętajmy, że syrop glukozo – fruktozowy i cukier mają bardzo niekorzystny wpływ na zdrowie. Polecamy więc do picia soki nieprodukowane z koncentratów owocowych czy warzywnych, które nie są dosładzane. Takie soki warto rozcieńczać z wodą. A najlepiej- obierz jabłko, pomarańczę, czy marchewkę i sam zrób pyszny sok! Zośka uwielbia koktajl z jarmużu, banana i kawałka jabłka lub ananasa- ale świeżego, nie z puszki. Jarmuż jest super warzywem. I taki zielony koktajl super smakuje. 

10. Herbatki rozpuszczalne
Przykładowy skład takiej herbatki zawiera: cukier, glukozę, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, ekstrakt z aronii, ekstrakty owocowe 0,45%= CAŁE 1,8g na opakowanie 400g  (ananas, pomarańcza, banan, maltodekstryna), aromaty, witaminę E, witaminę C, tiaminę, ryboflawinę, witaminę B6, niacynę, witaminę B12, biotynę, kwas pantotenowy, oraz kwas foliowy. Patrząc na skład, odradzamy picie takich herbatek i  polecamy naturalne herbaty owocowe oraz napary ziołowe bez dodatków smakowych czy zapachowych. Dzięki temu unikniemy spożywania dużej ilości “ukrytego” cukru oraz sztucznych witamin, które są znacznie gorzej przyswajalne przez nasz organizm niż witaminy naturalne.

Za tydzień- jakie błędy żywieniowe popełniają opiekunowie małych dzieci. Zapraszam do lektury!

czwartek, 14 maja 2015

Czego się spodziewać, kiedy się spodziewasz cz.3 Kolejna porcja ciążowych mitów - hitów

Kolejna porcja ciążowych mitów- hitów :)

Nie wieszaj firanek ani zasłon.
Jest to  PRAWDA!
Tym razem doradzające ciocie i babcie mają rację, choć może to brzmieć irracjonalnie. Lekarze potwierdzają zgodnie, że podnoszenie rąk może spowodować naciągnięcie więzadeł, na których zawieszona jest macica, a to może stanowić zagrożenie ciąży. Zbyt długie trzymanie rąk w górze może powodować zaburzenia krążenia, co może być przyczyną utraty równowagi, a nawet omdleń. Dodatkowo gdy stoi się na krześle czy drabince, wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do groźnego w skutkach upadku.

Nie złość się, bo maluch będzie marudny i płaczliwy. 
Jest to PRAWDA!
Hormony stresu, głównie kortyzol, przenikają przez łożysko do dziecka i nastrój mamy udziela się również jemu. Dlatego staraj się nie denerwować, a swoją uwagę skup na częstej relaksacji i odprężeniu, a wtedy hormony szczęścia będą „przechodzić” także do dziecka i ono również będzie odczuwało przyjemność.

Nie opal się zbyt intensywnie. 
Jest to PRAWDA!
Pod wpływem słońca skóra wytwarza cenna witaminę D, potrzebną dla rozwoju dziecka, ale wystarczy, jeśli przyszła mama będzie spacerowała w półcieniu, i to w porze dnia o nie najsilniejszym natężeniu słońca. Mocne i długie opalanie ma kilka przeciwwskazań: trudno jest się skutecznie zabezpieczyć przed szkodliwym działaniem promieniowania ultrafioletowego, skóra mamy w ciąży jest wrażliwsza, a silne słońce może ją tylko podrażnić i doprowadzić do przebarwień, na słońcu organizm zużywa więcej wody, może przez to dojść do odwodnienia, a zakłócona równowaga wodno-elektrolitowa nie służy ciąży.

Nie jeźdź tyłem do kierunku jazdy, bo dziecko ułoży się pośladkowo.
Jest to FAŁSZ!
To podobnie jak z łańcuszkiem na szyi i owinięciem pępowiną. Powodów, z których dziecko może ułożyć się w pozycji z główką ku górze, a pupką w dół, jest wiele. Dziecko może ustawić się w takiej pozycji w każdej chwili, nawet przy porodzie, i to być bez wyraźnej przyczyny! A to, jak się będzie siadało podczas jazdy w autobusie czy pociągu, nie ma tutaj żadnego znaczenia.

Nie pal papierosów i nie przebywaj w pomieszczeniach ani z ludźmi, którzy palą.
Jest to PRAWDA!
Naukowcy zbadali, że palenie hamuje wzrost dziecka w łonie matki. Maluszek zatruwany jest tlenkiem węgla i dociera do niego mniej tlenu przez łożysko. Pamiętaj, że gdy palisz w ciąży, pali również twój maluszek, a z każdym wypalonym papierosem dochodzi do niego ok. 4 tysięcy substancji trujących i rakotwórczych.

źródło: kochamylaure.pl


Nie dźwigaj ciężarów.
Jest to PRAWDA!
Od samego początku ciąży kobieta nie powinna nosić więcej niż 4-5 kilogramów. Dodatkowo jeśli chce coś podnieść, to powinna ugiąć nogi, tak jakby chciała ukucnąć, i przy podnoszeniu powoli wstawać. Takie zachowanie wspiera kręgosłup, który w okolicy lędźwiowej ma nienaturalną krzywiznę, spowodowaną powiększającym się brzuszkiem i zmianą sylwetki.

Nie pracuj przy komputerze. 
Jest to FAŁSZ!
Nie ma żadnych badań, które wykazałaby, że promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez komputer ma szkodliwy wpływ na przebieg ciąży. Dodatkowo rozwój techniki sprawia, że nowsze modele promieniują w mniejszym stopniu. Trzeba jednak pamiętać, że długie siedzenie przy komputerze nie sprzyja przyszłej mamie – może obciążyć kręgosłup i wzrok.

Wizytę u dentysty odłóż na „po porodzie” 
Jest to FAŁSZ
Ciąża sprzyja próchnicy, bo rozwijające się dziecko zabiera cenne minerały (m.in. wapń) z twojego organizmu, a to może osłabiać zęby. Poza tym zmiany hormonalne niekorzystnie wpływają na dziąsła. Leczenie jest wręcz konieczne! Bakterie z chorego zęba mogą się rozprzestrzenić wraz z krwią po całym organizmie i przez łożysko dotrzeć do dziecka. Nie obawiaj się znieczulenia. Jeśli zabieg ma być nieprzyjemny, stres i silny ból mogą negatywnie odbić się na dziecku.UWAGA: Nie powinnaś poddawać się profesjonalnemu wybielaniu szkliwa. Podczas zabiegu dentysta nakłada na zęby nadtlenek karbamidu, który może działać szkodliwie na płód. Tak samo jak promienie RTG, unikaj więc zdjęć rentgenowskich zębów.

Nie jedz gotowych dań oraz fast foodów
Jest to PRAWDA
Zupy z proszku, kostki rosołowe, gotowe sosy, dipy i konserwy zawierają ogromne ilości soli, która sprzyja nadciśnieniu i zatrzymuje wodę w organizmie. Z kolei fast foody mają wiele niezdrowych tłuszczów nasyconych,tzw. izomerów trans, które mogą odkładać się na pępowinie i stanowić zagrożenie dla dziecka.

W żadnym wypadku nie bierz antybiotyków
Jest to NIEPRAWDA
Rozwijająca się ostra infekcja bakteryjna może wyrządzić więcej szkody twojemu nienarodzonemu dziecku niż antybiotyk. Dotyczy to zwłaszcza zakażeń górnych i dolnych dróg oddechowych oraz układu moczowego. Nieleczone, mogą niekorzystnie wpłynąć na rozwój płodu. Współczesna medycyna dysponuje szeroką gamą leków, także antybiotyków, które mogą być bezpiecznie stosowane w ciąży.

poniedziałek, 11 maja 2015

Czy zabawki edukacyjne edukują? Kto nam wciska kit (i dlaczego) o szybszym rozwoju dziecka dzięki super(drogim) gadżetom

Edukacja poprzez zabawę to marzenie każdego rodzica. Nie ma wtedy poczucia czasu straconego- jak wiele dorosłych uważa- na tak prozaiczną czynność, jaką jest zabawa. Otóż błąd- zabawa jest niezwykle istotna dla rozwoju dziecka. Dlaczego? Jest to czynność, która wyzwala pozytywne emocje, a jeśli dochodzi do tego nauka nowych umiejętności- dodatkowo działa motywacja do powtarzania nabytych umiejętności aż do utrwalenia ich jako nawyku. Jest to szczególnie ważne, by czynności najzwyklejsze- wydawałoby się- a jednak istotne z punktu widzenia przystosowywania się dziecka do otaczającego go świata, były doskonalone w dobrej atmosferze, pozbawionej przymusu i presji. 

W jakie zabawki warto inwestować? Pamiętajcie o tym, że dziecko to możliwości zarobku dla producentów zabawek, gier, i różnego rodzaju super bajerów dla Malucha. Wiele z oferowanych na rynku produktów jest niewartych swej ceny, mało tego- do rozwoju dziecka przyczyniają się w tak niewielkim stopniu, że pewnie niejeden z Was, Drodzy Czytelnicy, potrafiłby zrobić lepszą zabawkę edukacyjną hand made.

Na co KONIECZNIE NALEŻY ZWRÓCIĆ UWAGĘ, WYBIERAJĄC ZABAWKĘ EDUKACYJNĄ?

- czy zabawka posiada atesty znanych instytutów medycznych, higieny lub certyfikaty bezpieczeństwa

- z jakich materiałów została wykonana- uwaga na pochodzące z Chin plastiki- zwłaszcza stamtąd- ponieważ wiele z nich zawiera szkodliwe dla zdrowia bisfenole oraz melaminę

- dla dzieci w jakim wieku jest odpowiednia- chodzi m.in. o uniknięcie ryzyka połknięcia małych elementów

- czy wyprodukował ją znany na rynku producent, polecany przez znajomych rodziców, którzy swoje Maluchy już podchowali

- nie kierujcie się ceną- za drogie zabawki to po prostu opłaty za markę, zbyt tanie- mogą niestety zawierać szkodliwe dla zdrowia dziecka substancje (barwniki, bisfenole, itd.)


Dlaczego większość zabawek edukacyjnych jest droga? W bardzo dużej mierze działa tu efekt marketingowy, polegający na wytworzeniu wokół produktu atmosfery elitarności, tzn. im droższy= musi być najlepszy, bo z górnej półki, a przecież dziecko zasługuje na to, co najlepsze. I tak właśnie producenci, sieci sklepów z zabawkami robią nas w konia :) Dlatego nie dajcie się zwaiować i zawróćcie uwagę zwłaszcza na wiek dziecka, bo od niego zależy, na jakim etapie rozwoju Maluch jest i czego potrzebuje!!!

Jaka zabawka w jakim wieku?

- bobas miesięczny:

Dziecko w tym wieku widzi z odległości 20-30 cm, widzi tylko w kolorze czarnym i białym, nie rozpoznaje kolorów, rozpoznaje głos i zapach mamy, uspokajają je niskie dźwięki, a głośne lub nagłe hałasy mogą niemowlę przestraszyć.

Odpowiednią zabawką będzie karuzela, czy grający pluszak. Jednak w tym wieku najważniejsza jest obecność mamy, przytulanie, głaskanie, tulenie w ramionach, kołysanie. Dziecko uspokaja się przy kołysankach.

§- bobas dwumiesięczny:

Kopie i macha rączkami, przygląda się przedmiotom w jaskrawych kolorach, wodzi wzrokiem za zabawką.

Dobrą zabawką dla takiego malucha będą przyrządy gimnastyczne. Zabawki takie rozwijają umiejętności wzrokowe, słuchowe, motoryczne. Dziecko kopie, uderza i próbuje złapać przedmioty wiszące nad nim.

- Maluch trzymiesięczny:

Dziecko zaczyna widzieć świat w trzech wymiarach, skupia uwagę na twarzach, podąża za głosem, widzi jeden przedmiot obojgiem oczu. Zaczyna rozumieć związek przyczynowo- skutkowy. Gdy uderzy w zabawkę, a ona się poruszy, będzie się starało powtórzyć tą czynność. Dzieci w tym wieku potrafią również przytrzymać grzechotkę i nią potrząsnąć.

Dobrą zabawką będą grzechotki, bezpieczne lustereczka.

- czteromiesięczny gigant:

Dziecko rozpoznaje znajome twarze, coraz lepiej chwyta przedmioty. Koordynacja między patrzeniem a sięganiem jest trudna, ale w jej doskonaleniu pomogą dziecku grzechotki. Dziecko poznaje również świat poprzez dotyk, dlatego sprawdzą się zabawki o różnych fakturach.

-idealne dla pięciomiesięcznego dziecka:

Maluch doskonali swoje umiejętności, zaczyna badać wszystko ustami, zabawki i nawet swoje nóżki wkłada do buzi. Żywo reaguje na swoje odbicie w lustrze. Do kolekcji zabawek można dodać grzechotki grające.

źródło:gwe24.pl


-półroczniak:

Niektóre dzieci już siedzą samodzielnie i pełzają leżąc na brzuchu. Warto wprowadzić zabawki ruszające się, dziecko będzie starało się uchwycić taką przemieszczającą się zabawkę. Niektóre dzieci zaczynają ząbkować, dlatego warto kupić gryzaczek. Dziecko podąża również wzrokiem za zabawką, którą upuści. Przydatną zabawką będzie piramidka z kółek. Warto w tym wieku zacząć nazywać rzeczy i czynności.

--siedmiomiesięczny Maluch:

Dziecko w tym wieku reaguje na swoje imię, rozpoznaje znajome melodie i zaczyna rozumieć pewne słowa. W tym wieku zaczyna się nauka raczkowania. Niektóre dzieci zaczynają podciągać się i przemieszczać wzdłuż mebli. Dziecko chwyta przedmioty z użyciem kciuka.

Dobrymi zabawkami są te polegające na dopasowywaniu kształtów, które rozwijają zdolność rozwijania problemów. Odpowiednie będą też zabawki, które uczą raczkowania, jak toczące się kule. Dzieci w tym wieku lubią też zabawki, które reagują na pewne zachowania, np.: farmy muzyczne, misie edukacyjne.

-przydadzą się ośmiomiesięcznemu niemowlakowi :

Maluch jest coraz ciekawszy świata. Upuszcza celowo przedmiot, aby obserwować jak spada. Próbuje sam siadać. Chwyta zabawki kciukiem i palcami. Zaczyna naśladować dźwięki i gesty.

Odpowiednie są zabawki z różnymi przyciskami, jak telefony zabawkowe. Zabawki naśladujące dźwięki.

-bobas dziewięciomiesięczny:

Naśladuje inne osoby. Wyznacza sobie cel i potem stara się go osiągnąć. Potrafi chwytać drobne przedmioty za pomocą kciuka i palca wskazującego.

Dziecko chętnie będzie się bawiło zabawkami rozwijającymi zdolność mówienia.

-idealne w dziesiątym miesiącu życia:

Dziecko zaczyna wypowiadać pierwsze słowa, lubi naśladować dźwięki zwierząt. Lubi zabawę w akuku. Potrafi znaleźć przedmiot, który zniknie mu z oka. Zaczyna rozumieć pierwsze polecenia, jak daj. Zaczyna przygodę z chodzeniem.

Dobrą zabawką będą pchacze do nauki chodzenia, zabawki dźwiękowe i edukacyjne.

-przydatne dla jedenastomiesięcznego giganta:

Maluch doskonali swoje umiejętności mówienia, chodzenia. Świetne zabawki dla niego to te do pchania i ciągnięcia. Fajną zabawą będzie też chowanie przedmiotów jeden w drugi, czy łączenie ich ze sobą. Dzieci też chętnie bawią się turlając piłkę. Chętnie też huśtają się, czy kopią w piaskownicy. Maluchy żywo reagują na inne dzieci, jednak nie potrafią się z nimi bawić.

-"pierwszoroczniak"

Dzieci w tym wieku rozumieją dużo, potrafią przewidywać nasze zachowania. Wiedzą, że gdy się ubierają, to wyjdą na dwór. Maluchy naśladują nasze czynności, takie jak korzystanie z telefonu, sprzątanie, mieszanie, popychanie wózka, ubieranie. Dobrymi zabawkami są: czajniczek z kubeczkami, żelazko plastikowe, narzędzia, samochodziki, kręgle, telefon zabawkowy, bębenek, flet, tamburyno i wiele innych. Wybór zaczyna być naprawdę szeroki.


Oczywiście dzieci rozwijają się w swoim tempie i nie każde dziecko w wieku roku będzie już chodziło. Również należy pamiętać, że dzieci mają swoje upodobania, nie każdemu dziecku przypadnie do gustu zabawa piramidką, czy organkami. Wybierając zabawki należy pamiętać o indywidualnych cechach naszej pociechy.



piątek, 8 maja 2015

Bobas Lubi Wybór- czym jest i jak się je (z) BLW

Dziś bierzemy pod lupę metodę rozszerzania diety niemowlaka, zwaną BLW (Baby Led Weaning). 

BLW (ang. Baby Led Weaning) to w polskim tłumaczeniu zmiana sposobu karmienia niemowlęcia sterowana przez dziecko. Jest to nowatorski sposób podejścia do karmienia niemowlęcia w pierwszym roku życia, który opiera się na ominięciu etapu karmienia łyżeczką i podawania papek. Niemowlęciu żywionemu tą metodą, które potrafi samodzielnie usiąść (najczęściej w okolicach 6.-7. mż.), podaje się różnorodne pokarmy stałe: warzywa, owoce, kasze, makarony, podane w formie ułatwiającej chwycenie pokarmu rączką przez dziecko (np. krążki pokrojonej marchewki, kawałki banana, różyczki brokułów, łyżka kleistej kaszy, itd.). Niemowlę samodzielnie poznaje nowe pokarmy, pozwalamy mu jeść palcami, stopniowo jest przyzwyczajane do używania sztućców. W tym czasie jest równolegle karmione piersią lub mlekiem z butelki. Według autorów metody, niemowlę w ciągu kilku miesięcy powinno być w stanie samodzielnie spożyć posiłek.

źródło: dietetycy.org.pl


Z medycznego punktu widzenia, sama metoda zapoznawania dziecka z różnorodnością pokarmów, różnymi konsystencjami, zapachami, smakami i wyglądem jedzenia ma wiele zalet i jest bardzo pomocna w rozwoju akceptacji i preferencji smakowych u dzieci. Powinno to stanowić uzupełnienie procesu nauki karmienia każdego niemowlęcia. Trzeba pamiętać o tym, że ominięcie etapu karmienia łyżeczką oraz podawania zupek czy innych pokarmów papkowatych może mieć negatywne skutki. Nauka pobierania pokarmu z łyżeczki, picia z kubeczka czy radzenia sobie z pokarmami o większej gęstości (zupki, papki owocowe i warzywne) uaktywnia kolejne mięśnie w obrębie twarzy i jamy ustnej, które już wkrótce będą konieczne do nauki mówienia. Dodatkowo, moment wprowadzania pokarmów papkowatych pozwala również na podanie dziecku pokarmów mięsnych, które uzupełnią stopniowo zmniejszające się zapasy żelaza w organizmie niemowlęcia. 

Ile krajów, tyle zwyczajów kulinarnych
W obecnych czasach odchodzi się bowiem od sztywno przyjętych norm żywieniowych wprowadzania konkretnych produktów wedle jednego, sztywnego i powtarzalnego wzorca. Co więcej, istnieją różnice w zakresie norm pomiędzy wieloma rejonami świata, a kolejność i rodzaj pierwszych wybieranych dla niemowlęcia posiłków bardziej należy przypisać zwyczajom żywieniowym danej społeczności niż merytorycznym i naukowym przesłankom!


źródło:osesek.pl

Jakie zalety ma metoda BLW?

1.Brak Tadka- Niejadka
Zbyt długie podawanie dziecku trwanie kaszek, papek i przecierów przynosi więcej szkód niż wczesna ekspozycja dziecka na produkty stałe, bowiem nie wykształca w dziecku odruchu gryzienia i żucia, a co za tym idzie przyczynia się do rozwoju w późniejszym okresie grupy dzieci z zaburzeniami żywienia (tzw. dzieci niejadki), którym bardzo trudno rozszerzać dietę – zwykle przyzwyczajone są do 3–4 produktów i nie sposób namówić je na nowe smaki.

2. Lepsza komunikacja dziecko- rodzic
Rodzic nie nakłania w tej metodzie dziecka do zjedzenia ilości przygotowanej przez producenta żywności dla niemowląt, ale pozwala dziecku na samodzielny wybór pożywienia, jak i jego ilości. Dzięki temu, poznaje swoje dziecko i jego potrzeby oraz preferencje  żywieniowe. 

3. Profilaktyka alergii
Większa różnorodność pokarmów oznacza większą ekspozycję na potencjalne alergeny. Dzięki temu, organizm Malucha może wyprodukować odpowiednie przeciwciała i uodpornić się na potencjalne zagrożenia.

4. Zdrowsze żywienie całej rodziny
Ponieważ podstawą BLW jest jedzenie dziecka przy stole z dorosłymi, sami mamy możliwość wzięcia pod lupę naszych nawyków żywieniowych i dostosowania ich do Malucha tak, abyśmy nie musieli gotować osobno jemu i sobie.

5. Dziecko rozwija zdolności motoryczne
Niemowlę żywione wg BLW jest bardziej świadome procesu gryzienia, jak i przeżuwania. Ryzyko zadławienia jest minimalne, ponieważ Maluch ma pod kontrolą to co je i ruchu tego jedzenia w jamie ustnej. 

Jakie wady ma metoda BLW?

Na pewno więcej sprzątania w kuchni czy jadalni po radosnej twórczości własnej, czyli porozrzucaniu dookoła wszystkiego, co było w zasięgu ręki :) 

A zatem, spróbujcie! Smacznego :D

środa, 6 maja 2015

Masz prawo by szanowano Twoje prawa. Rodzić po ludzku, cz. 1

Nowe standardy opieki okołoporodowej
7 kwietnia 2011 r. w życie weszły tzw. „Standardy opieki okołoporodowej”. Regulują wszelkie kwestie związane z przebiegiem ciąży, porodu i okresem tuż po nim, określając szczegółowo prawa kobiety i obowiązki personelu medycznego. Duży nacisk położono na to, by lekarze, położne, pielęgniarki w sposób właściwy, z poszanowaniem godności i intymności traktowali rodzącą. Świadczyć to może o tym, iż to podstawowe prawo, nie było do tej pory respektowane w sposób zadowalający. Ponadto standardy dały kobietom prawo wyboru osoby prowadzącej ciążę i poród, jeżeli przebiegają w sposób fizjologiczny. Może być to zarówno ginekolog-położnik, jak i położna.

Dokument ten daje rodzącym prawo do naturalnego porodu, pozbawionego zbędnej medykalizacji. Kobieta ma wszelkie prawo, by odmówić przeprowadzenia zabiegów, takich jak przebicie pęcherza płodowego, podanie oksytocyny, znieczulenie zewnątrzoponowe, długotrwałe (profilaktyczne) monitorowanie stanu płodu przy użyciu KTG, jeżeli lekarze nie wykażą zasadności ich zastosowania. Ponieważ każda procedura wykonywana w trakcie porodu musi być z kobietą omówiona i na każdą, musi ona wyrazić zgodę, nie ma obowiązkowej lewatywy, nacięcia krocza czy golenia.

Standardy okołoporodowe dają kobiecie prawo do spędzenia wspólnie z dzieckiem pierwszych 2 godzin po porodzie. Oczywiście wtedy, gdy nie ma medycznych przeciwwskazań.

źródło:serwisy.gazetaprawna.pl
 Pod tym linkiem znajdziecie informacje związane z respektowaniem praw kobiety rodzącej, gotowy do pobrania w formacie pdf:


http://www.rpo.gov.pl/pliki/12282221170.pdf

Najczęstsze łamanie praw pacjentki dotyczy
- mało intymnych warunków w izbie przyjęć;
- wielokrotnych badań wykonywanych przez różne osoby z personelu;
- naruszających godność osobistą uwag dotyczących przebiegu porodu, zachowań rodzącej kobiety;
- zwracania się do rodzącej krzykiem i z pogardą;
- niezamykania drzwi;
- sposobu przeprowadzania obchodów;
- badania w obecności innych pacjentek, braku parawanów gwarantujących poszanowanie intymności, głośnych komentarzy;
- obecności wielu obcych osób przy badaniach lub porodzie;
- wspólnych sal porodowych;
- pobierania opłat za pojedyncze sale porodowe;
- zadawania zbędnego bólu.
źródło:slideshare.net

Prawo do poszanowania godności - Podstawa prawna
- art. 23 Kodeksu Cywilnego - intymność oraz godność osobista stanowią dobra osobiste człowieka;
- art. 20 - 22 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta - zobowiązują osoby wykonujące zawód medyczny do zapewnia pacjentowi poszanowania godności i intymności;
- art. 36 ust. 1 Ustawy o zawodzie lekarza - każdy lekarz ma obowiązek poszanowania godności osób korzystających z usług medycznych;
- art. 36 ust. 2 Ustawy o zawodzie lekarza - przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych uczestniczyć może tylko niezbędny personel medyczny. Uczestnictwo innych osób wymaga zgody pacjentki i lekarza;
- art. 3 pkt a Kodeksu etyki zawodowej pielęgniarki i położnej Rzeczpospolitej Polskiej oraz art. 12 Kodeksu etyki lekarskiej - lekarz oraz położna powinni życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą i prawo do intymności.